Navipedia rejsy: rejs do fiordów zachodniej Norwegii

Rejs do fiordów zachodniej Norwegii ...

Dania, Norwegia, Szwecja, Niemcy, Polska.

Część 1

Przygoda, której doświadczyliśmy była konsekwencją szeregu wypadków, dzięki którym mogliśmy popłynąć ku granicy Morza Północnego z Morzem Norweskim i przepięknym norweskim fiordom.

Wymiana załogi była zaplanowana w miejscowości Skagen w Danii. Stamtąd mieliśmy popłynąć do Oslo i z powrotem do Polski, zawijając po drodze do co ciekawszych portów. W czasie podróży okazało się jednak, że jacht z poprzednią załogą czeka już na nas w Hanstholm w Danii. Tak więc swoją przygodę rozpoczęliśmy od Morza Północnego i wielkim błędem byłoby nie popłynąć w kierunku bardziej ciekawszych zachodnich brzegów Norwegii..

Z portu wyjścia Hanstholm wyruszyliśmy 1 czerwca. Cel został określony: zdobycie południowo zachodnich brzegów Norwegii i z powrotem przez cieśniny Skagerrak, Kattegat i Bałtyk do Polski. Wkraczając na Morze Północne stanęliśmy przed obliczem Neptuna. Najbardziej doświadczyła tego część załogi, mająca pierwszy kontakt z morskim żeglarstwem. Przez kilkadziesiąt godzin z przerwami spełniała życzenie króla mórz i oceanów, oddając mu wszystko, co tylko dać mogła. Widok, jaki niektórzy z nas prezentowali po wielu godzinach walki z żywiołem nie napawał optymizmem, tym bardziej, że kapitan też nas nie rozpieszczał. Nie było tu mowy o jakichkolwiek ulgach. Wachty, praca przy żaglach, nawigacja, kambuz to na jachcie obowiązki ważne nade wszystko.



Na Morzu Północnym w drodze do Norwegii

Morze Północne, na horyzoncie wybrzeże Norwegii

Morze Północne

Stavanger - port


Stavanger

Stavanger - katedra

Stavanger

Stavanger


Stavanger

Stavanger

Stavanger - Muzeum Ropy Naftowej

Stavanger

Choroba morska szybko zniknęła u osoby, która tak przejęła się uwagami kapitana, że w czasie wachty za sterem, poza kompasem nic się dla niej nie liczyło. Dolegliwości żołądkowe więc szybko poszły w niepamięć, a kurs jachtu nie odbiegał od tego wyznaczonego na mapie! Neptun po dwóch dniach odpuścił, kapitan nie, ale teraz przynajmniej każdy mógł ze smakiem zjeść chlyb z tustym, a smaczne obiady Piotrka po zjedzeniu pozostawały na swoim miejscu.

Dnia 3 czerwca po przebyciu prawie 200 mil nasz jacht zawinął do ważnego portu handlowego i rybackiego jakim jest Stavanger, czwarte co do wielkości miasto Norwegii. Los miasta związany jest przede wszystkim z ropą naftową, ponieważ pełni rolę centrum jej wydobycia. Nic więc dziwnego, że główną atrakcją w pobliżu portu jest Norweskie Muzeum Ropy Naftowej. Historię samego miasta można prześledzić w Stavanger Museum, które składa się z pięciu części, a Muzeum Produkcji Konserw to chyba najciekawsza z nich. W mieście warto też zobaczyć katedrę zbudowaną około 1125 roku, jako jedyną prócz katedry w Trondheim, gdzie spośród wszystkich norweskich średniowiecznych kościołów w tak dużym stopniu można tam podziwiać pierwotne zachowane gotyckie wnętrza i dekoracje.

Dzień następny upłynął nam na rejsie po skąpanych w promieniach słońca fiordach, charakterystycznych dla norweskiego krajobrazu miejscach. Morze i góry dwa żywioły, z którymi Pan Bóg, wydawałoby się, nie bardzo wiedział co zrobić, więc połączył je w całość, tworząc krainę, gdzie o szmaragdowej barwie morze z pionowo wznoszącymi się skałami i urwiskami wdziera się w głąb lądu.



Żagle od przodu - Genua, Fiszerman, Grotsztaksel, Grot

Bonkfjord

Boknfjord

Most i początek Lysefjordu

Popłynęliśmy na wschód, do Lysebotn, malowniczej miejscowości położonej na końcu Lysefjordu, odnogi Bonkfjordu. Wiatru prawie wcale nie było, a powierzchni wody nie mąciła najdrobniejsza fala, przez to silnik był jak najbardziej pożądany. Osiem godzin jachtingu i podziwiania wspaniałych widoków. Dzikość przyrody i niespotykana w Europie surowość klimatu robi wrażenie. Z początku fiordu mniejsze góry pokryte lasami wyglądały z jachtu jakby je porastał jakiś mech, odległość robi swoje, Lysefjord jest szeroki na 1,2 - 2 mile i długi 38km, a głębokość dochodzi do 450m. Po drodze zostawiamy słynną 600-metrową skalną Preikestolen oraz kamienną kulę Kjeragbolten. Wśród skał widać domy, do których jedyna droga to morze. Dalej już tylko po obu stronach gołe skały, które na końcu fiordu osiągają ponad tysiąc metrów wysokości.



Lysefjord

Lysefjord - Maciek nasz III-mechanik

Lysefjord - wodospady

Lysefjord - wodospady


Preikestolen

Lysefjord - wodospady

Lysefjord - BASE jumping

Lysefjord


Lysefjord

Kjeragbolten

Lysebotn

Lysebotn

Mała marina w Lysebotn powitała nas późnym popołudniem. Oprócz morza kocham góry, więc szybko wraz z kolegami i jedną dzielną załogantką wybraliśmy się na Kjerag - tysiącmetrowy masyw górski. Surowy górski klimat, potoki, wodospady, jeziorka, górskie zbocza pokryte śniegiem. Wszystko to tworzy niezapomniane i trudne do opisania wrażenia. W czasie powrotu z gór, czuć było morską bryzę i powiew chłodnego północnego wiatru niosącego odwieczne legendy wikingów.



W drodze na Kjerag - widok na Lysebotn

W drodze na Kjerag - schronisko

W drodze na Kjerag - schronisko i Lysebotn

Kjerag


Kjerag

Kjerag

Kjerag - w dole Lysebotn

Kjerag


Kjerag

Kjerag

Kjerag

Kjerag


Kjerag

Kjerag

Kjerag

Kjerag


Kjerag

Kjerag - w dole Lysefjord

Kristiansand port - drobne naprawy żagli

Kristiansand - McDonald

Szkoda tylko, że tak mało czasu mamy i jeszcze tej nocy musimy opuścić to wspaniałe miejsce. Kapitan wyznacza kurs na południe. Lysefjord żegna nas potworną ulewą, tak jakby nie chciał nas wypuścić ze swych górskich ramion. Rankiem po wyjściu na pełne morze deszcz przestaje padać, ale wiatry nie chcą nam sprzyjać. Bardzo powoli opuszczamy zachodnie norweskie wybrzeże, kierując się ku miejscowości Kristiansand.

7 czerwca po dwóch dniach zmagania się z falami Morza Północnego byliśmy na miejscu. Kristiansand to centrum handlowe południowego regionu, posiada drugi co do wielkości port i jest piątym co do wielkości miastem Norwegii. Usytuowanie miasta jest bardzo ciekawe. Od strony północno-zachodniej otacza go duży i ładny park z kilkoma jeziorkami, od północno-wschodniej rzeka Otra, a od południa morze. W pobliżu portu jachtowego jest warta zwiedzenia forteca Christiansholm Festning. A spacerując po starej dzielnicy Posebyen można podziwiać wspaniale zachowane i zamieszkałe do dziś drewniane domki z XIX w.



Kristiansand

Kristiansand

Kristiansand

Kristiansand

Photographs 600/400 and 320/480 Copyright by Marek Piotrowski, Piort Mikołajczyk.
Photographs 720/480 Copyright by Otto and Mechtild Reuber. Made available with the author's consent from the website
www.reuber-norwegen.de
Przejdź dalej:
Rejs Norwegia - część II