Bielizna
"(...) polarek, nawet z hipermarketu, izoluje cieplnie całkiem nieźle a pod spodem wypróbowana, gruba, bawełniana bielizna... Właśnie, gruba, bawełniana bielizna.
Bawełniana bielizna jest może ciepła i miła w dotyku ale chłonie wodę jak gąbka i chętnie ją zatrzymuje. Koszulka z bawełny łatwo nasiąka, długo i trudno schnie, a zgromadzona w niej woda chłodzi ciało. Jak nie bawełna to co? Ano włókna syntetyczne. Nie, nie, proszę nie kojarzcie syntetyków z Non Ironem i różnymi Nylonami. Współczesne syntetyki to zupełnie inna bajka, stosuje się je solo lub w kompozycji z włóknami naturalnymi - bawełną czy wełną.
O oddychających kurtkach wiedzą wszyscy, o właściwościach materiału popularnie zwanego polarem również. Jakieś systemy wielowarstwowe... trzy warstwy, dwie i pół... no w każdym razie coś w tym stylu. Nie żałujemy pieniędzy na markową kurtkę, polarową bluzę, spodnie. A pod spód wkładamy zwykle bawełniany podkoszulek. Wszystko jest OK jeżeli zimową porą idziemy na spacer z psem, albo wybieramy się na przejażdżkę samochodem. Ale nie jest OK, gdy rodzaj naszej aktywności fizycznej spowoduje rozgrzanie mięśni i spocenie się, co bywa całkiem naturalne (...)" na przykład przy zmianach żagli, gdy sytuacja wymaga by zrobić to szybko a po uporaniu się nie możemy zejść pod pokład tylko stać dalej na wietrze za steram. Albo przy "(...) różnorodnych wędrówkach po górach - od rekrecyjnych wycieczek, poprzez drobne wspinaczki, alpinizm aż do himalaizmu włącznie. Jazda na rowerze przy zarówno wysokiej jak i przy niskiej temperaturze też wymaga odpowiedniego stroju.
Odpowiedniego, czyli jakiego? Koncepcja ubioru trójwarstwowego jest znana. Różni producenci różnie to nazywają - ach ten marketing - ale prawie zawsze sprowadza się to do ubrania składającego się z trzech warstw. Trzecia warstwa, zewnętrzna, ma być jak tarcza, ma chronić nas przed deszczem i wiatrem. Od niej nie wymagamy właściwości ocieplających, wymagamy, żeby ta warstwa nie przemakała, była nieprzewiewna i oddychająca. Oddychalność to cecha pozwalająca na przedostawaniu się cząsteczek pary wodnej na zewnątrz naszego odzienia. Para wodna, biorąca się z naszego potu, ma swobodnie docierać do warstwy zewnętrznej przez drugą warstwę - warstwę izolacyjną. Ta ma zapewnić odpowiedni komfort termiczny i nie chłonąć wilgoci. Ta ma przecież wyemigrować na zewnątrz przez warstwę trzecią. Aby to wszystko działało, potrzebna jest odpowiednia warstwa pierwsza czyli bielizna. Ma ona chłonąć wilgoć z naszej skóry i odtransportować ją jak najdalej od naszego ciała, zapewniając jednocześnie łatwość odparowania i odtransportowania na zewnątrz przez dwie pozostałe warstwy. Bielizna ma zatem być ciągle sucha - żadnych mokrych palm od potu. Skoro żadnych plam, (...)" to "(...) organizm nie będzie tracił energii na odparowanie potu ze skóry.
Taki system trójwarstwowy jest wynikiem doświadczeń ludzi gór i preferowany jest przez firmy produkujące odzież tzw. outdoor'ową.(...)"
"(...) Aktywna bielizna czyli jaka? No właśnie, taka jak w systemie trójwarstwowym. W tym odcinku (tak, tak, niestety będą następne) zajmę się wyłącznie bielizną. Zatem nieważne, czy wybieramy się na zimową wędrówkę z plecakiem, wspinaczkę czy narty (...)" albo rejs morski "(...) - bieliznę możemy mieć jedną na różne okazje.
Ciągle sucha bielizna, żadnych plam od potu, żadnych dreszczy od mokrego podkoszulka... no, tak to wygląda w teorii, a jak jest w praktyce? W praktyce jest... tak jak w teorii! W przypadku bielizny to działa. Gorzej bywa z następnymi warstwami. Na rynku dostępne są komplety bieliźniane różnych firm. Są koszulki z krótkim rękawem, długim, z półgolfem. Są kalesony i majciochy - slipy i bokserki. Są także skarpety i kominiarki. Różne kroje, kolory, wykończenia i... ceny. Ale nie o firmy tu chodzi a raczej o materiały. To one sprawiają, że to działa. Najbardziej bajerancka i super wykończona bielizna z kaprawego materiału nie będzie spełniała swojej roli, czasem marnie wyglądający podkoszulek to dokładnie to o co biega. Elementarna orientacja w gatunkach materiału z jakich jest uszyta bielizna pozwoli znaleźć coś dobrego i niedrogo.
Jednym z podstawowych materiałów bieliźnianych jest Rhovyl. Materiał ten eliminuje kondensację potu przy skórze, sprawnie wydala wilgoć na zewnątrz. Wilgoć jest usuwana na zewnątrz dzięki kanalikom we włóknach, w wyniku działania sił kapilarnych (zasysania wilgoci). Jest jednocześnie dość ciepły, nie daje odczynów alergicznych, elektryzuje się ujemnie. Włókno do produkcji Rhovyl'u pochodzi z Francji. Aktualnie materiał ten występuje w dwóch odmianach. Rhovyl'Up jest cieńszy i bardziej ażurowy, Rhovyl'On grubszy i bardziej zbity. Pierwszy lepiej transportuje wilgoć na zewnątrz, drugi jest z kolei cieplejszy. Z Rhovyl'u dostaniemy pełny zestaw bieliźniany, skarpety i kominiarki również. Technicznie - Rhovyl'On to mieszanka włókna Rhovyl (85%) oraz polistyrenu (15%). Rhovyl'Up to mieszanka włókna Rhovyl (70%) i wiskozy (30%).
Jak się Rhovyl spisuje w praktyce? Działa - koszulka z Rhovyl'u nigdy nie jest mokra. Spociłem się nieraz tak, że... szkoda gadać a tu ciepło, sucho, bezpiecznie. Miękki, łatwo się dopasowujący. Ideał? Niestety nie. Rhovyl bardzo szybko się pilliguje, na jego powierzchni pojawiają się drobne kuleczki. W efekcie po kilkunastu założeniach koszulka (nie tania przecież) wygląda nieciekawie. Rhovyl łapie również dość szybko średnio przyjemny zapaszek i jednocześnie przestaje być taki milutki w dotyku. Nie ma siły - pot to nie tylko woda, cała ta reszta osadza się we włóknach. Aby ten materiał działał, był miły w dotyku i żeby od nas nie zalatywało, trzeba taką bieliznę dość często prać. Wystarczy przepłukać w letniej wodzie i z głowy. Ale uwaga. Schnie co prawda szybciej niż bawełna ale nie tak szybko jak reklamuje producent. Zatem nie odkładajmy przepierki na późny wieczór - może nie wyschnąć do rana, tym bardziej, że nie należy bielizny z Rhovyl'u suszyć bezpośrednio na kaloryferze - toż to w końcu syntetyk.
Najpoważniejszym konkurentem Rhovyl'u jest Polartec Power Dry firmy Malden Mills, znanego producenta jedynego oryginalnego polaru, czyli właśnie dzianiny Polartec. Power Dry występuje również różnych gramaturach (czytaj - grubościach) oraz w wersjach rozciągliwych. Też jest sucho przy skórze, też świetnie transportuje wilgoć na zewnątrz. Nie ma się co dziwić - jest to zrobione z poliestru, który ma własności hydrofobowe - chłonie wodę w ilości mniejszej niż 1% swojej wagi i to nawet przy całkowitym zanurzeniu. Materiał o niższej gramaturze jest wyraźnie bardziej ażurowy od Rhovyl'u w wersji Up. Sprawia również wrażenie bardziej syntetycznego. Jest jednak miły w dotyku, nie kulkuje się szybko, nie nabiera niemiłego zapachu w takim tempie jak Rhovyl, również szybciej schnie. Podobnie jak Rhovyl ma słaściwości antyalergiczne. Z Polartec'u Power Dry dostaniemy wszystko co chcemy, w wersjach damskich i męskich. Ważne jest to, że występuje również w wersji rozciągliwej, zwanej Polartec Power Stretch dzięki czemu można sobie zafundować bieliznę ściśle przylegającą do ciała a jednocześnie nie krępującą ruchów. Power Stretch to po prostu polar z 10-procentowym dodatkiem lycry. Dobry kontakt bielizny ze skórą to jeden z warunków koniecznych sprawnego odprowadzenia wilgoci. Bielizna zatem nie powinna być luźna.
Następnym materiałem na bazie włókien poliestrowych jest CoolMax, produkowany przez firmę DuPont. Szybko odprowadza wilgoć i równie szybko schnie. CoolMax jest bardzo rozpowszechniony wśród rowerzystów i biegaczy, głównie ze względu na swoją oddychalność oraz wrażenie chłodzenia jaki uzyskujemy przy wysiłku fizycznym w warunkach skwaru lejącego się z nieba. CoolMax jest miły w dotyku, delikatny i naturalny. Na rynku występują dwie główne tkaniny CoolMax-owe. Pierwsza z nich ma szwy zamknięte, mocno ze sobą splecione. Ta struktura materiału nazywana jest jersey . Koszulki wykonane z niej są bardziej wytrzymałe, odporne mechaniczne. W drugiej odmianie włókna poliestrowe splecione są rzadko, tak by między nimi występowały małe przerwy - ten typ ułożenia nazywa się z reguły mesh i daje produkt bardzo przewiewny i lekki. Czy CoolMax jest dobry na zimę? Wrażenie chłodzenia spowodowane jest tym, że materiał ten dba o utrzymywanie stałej, naturalnej temperatury ciała a to ponoć działa również w zimie. CoolMax powstał na bazie włókna poliestrowego o nazwie Dacron, można spotkać bieliznę szytą z materiałów utkanych z tego włókna, firmowanych właśnie taką nazwą.
Materiałów wykorzystujących włókna poliestrowe jest znacznie więcej. Na naszym rynku dostępna jest bielizna szyta z Thermax'u, który swoimi właściwościami nie odbiega znacząco od tkanin opisanych wcześniej. Do produkcji bielizny, oprócz materiałów z włókien poliestrowych, wykorzystuje się polipropylen. Tkaniny z polipropylenu posiadają podobne właściwości co tkaniny poliestrowe, są jednak zwykle grubsze, dając lepsze właściwości termiczne. Moim zdaniem sprawiają pozornie wrażenie
cięższych i bardziej trwałych. Austriacki Masser produkuje komplety bielizny z polipropylenu. Polipropylen jak i poliester bywa łączony z innymi włóknami, w tym naturalnymi. Przykładem tego może być Transtex, materiał ten składa się z dwóch warstw, wewnętrznej z polipropylenu trzymającej pot z daleka od skóry i warstwy zewnętrznej z bawełny, absorbującej pot i wspomagającej jego parowanie.
Nęcącą alternatywą dla bielizny z opisanych powyżej materiałów wydają się produkty z cienkich materiałów typu polar. Mam na myśli zarówno oryginalny Polartec 100 jak również podobne - Technopile, Becagli, Thermoline itp. Są to cienkie dzianiny syntetyczne, z których produkuje się koszulki z rękawem krótkim, długim, półgolfy, kalesony, również skarpety, czapki czy kominiarki. Wbrew pozorom to nie jest bielizna, produkty te należą do warstwy drugiej, izolacyjnej. Zaskakujące jest to, że te ciuchy, grubsze przecież a zatem i cieplejsze, są w podobnych cenach a nawet są tańsze od podobnych produktów z Rhovyl'u czy Polartec'u Power Dry! Kusi zatem, by zrezygnować z bielizny i zakładać cienki polarowy golfik na gołe ciało... . Ale to nie zawsze i nie u każdego działa! Materiały do produkcji bielizny niejako
odsysają wilgoć ze skóry. Dzianiny klasy polar niekoniecznie, a na pewno nie tak sprawnie. To działa o ile wysiłek fizyczny nie jest zbyt intensywny lub produkujący się fizycznie delikwent nie poci się zbyt obficie. Nie działa gdy pot leje się strumieniami - efekt mokrych i zimnych pleców wraca. Dodatkowo tanie materiały, mimo iż są 100% Polyester są zrobione tak, że para wodna się w nich chętnie kondensuje. Sprawę komplikuje również kwestia kroju. Ponieważ nie wszystkie cienkie dzianiny klasy polar są rozciągliwe (większość prawie wcale, niektóre np. tylko w jednym kierunku), produkty z tych materiałów bywają zwykle mniej dopasowane do sylwetki. Tam, gdzie materiał skóry nie dotyka wilgoć nie jest sprawnie odprowadzana. No i efekt nie jest taki jak trzeba.
Jednak wiele osób nie pocących się z natury zbyt intensywnie, również wiele ciepłolubnych pań, z powodzeniem zastępuje bieliznę koszulkami czy legginsami np. z Polartecu 100. Ale obficie spływających potem panom nie polecam takiego rozwiązania. Wiem, bo sam jestem obficie spływającym potem facetem.
Następna kwestia to pytanie: jaki jest minimalny zestaw bieliźniany? Innymi słowy ile muszę wydać na to czego nie widać? Oczywiście najłatwiej powiedzieć że komplet to majciochy, koszulka z krótkim rękawem, kalesony i koszulka z rękawem długim, być może z półgolfem? No ale to wydatek rzędy 300-500 PLN... ujjj, bolii... . Jeżeli ktoś się nie poci bardzo intensywnie lub ma ocieplane spodnie to ostatecznie z kalesonów można zrezygnować albo pozostać przy zwykłych. Majciochy... niech każdy podejmie sobie decyzję sam. Pozostaje nam podkoszulek z krótkim rękawem. Jeżeli korzystamy z kurtki bez ocieplenia i z polaru to taki podkoszulek jest bardzo potrzebny. Zestaw: podkoszulek, bluza z Polatrec'u 100 i/lub 200, kurtka z JakiegośTamTex'u jest w stanie zapewnić nam komfort nawet przy silnym mrozie. To zależy na ile ktoś jest zmarzluchem. Jeżeli jednak mamy kurtkę z ociepleniem, a takie bywają zwykle kurtki typowo narciarskie, to idealnym rozwiązaniem jest koszulka z długim rękawem i z półgolfem. Wielu osobom taki zestaw wystarczy, no może na silne mrozy jeszcze bluza z Polartec'u 100. Półgolf się przydaje - po rozpięciu kurtki nie mamy gardła na wierzchu.
Inwestycja w bieliznę się opłaca. Taka bielizna sprawdza się nie tylko zimą i nie tylko na nartach. Turystyka górska, rowerowa to również dziedziny w których taka bielizna jest niezastąpiona. Nagłe zmiany pogody, krótkie okresy wzmożonego wysiłku przeplatane sytuacjami w których możemy się wyziębić lub może nas przewiać - to może zdarzyć się w najmniej oczekiwanym miejscu i momencie. Jak zatem można podsumować temat: bielizna a wysiłek fizyczny na powietrzu w zimie? Ano, w krótkich żołnierskich słowach: żadnej bawełny bezpośrednio przy ciele, tylko cienkie, odpowiedniej klasy materiały syntetyczne. Najwspanialsza kurtka z najnowszego jakoegoś tam Tex'u nie ochroni nas przed przeziębieniem jeżeli nie będziemy mieli na sobie odpowiedniej bielizny. Wszyscy ci, którzy chcą się cieszyć z uprawiania sportów w warunkach zimowych (...)" albo przy zwiększonej aktywności fizycznej, pozostając ciągle przy silnym wietrze
"(...) powinni rozpocząć inwestycję w odzież od bielizny a nie od kurtki, polaru czy spodni! Więcej szkody przyniosą bawełniane kalesonki i koszulka niż polarek z hipermarketu czy kiepska kurtka. W końcu już przekazywana przysłowiem mądrość ludowa mówiła o tym co jest najbliższe ciału...(...)"
Warstwa termoizolacyjna
"(...) Bielizna, (czyli warstwa pierwsza) dba o właściwe odprowadzenie potu ze skóry. Warstwa ocieplająca ma sprawić, żeby było nam odpowiednio ciepło oraz ma odprowadzić wilgoć do warstwy trzeciej? zewnętrznej. Pozornie żadna filozofia - odpowiednio ciepła bluza, no może nie z bawełny z jakiegoś syntetyku i po sprawie.... Czy na pewno? Może w przypadku półgodzinnego spacerku zimową porą. Nas interesuje przypadek kogoś, kto wykonuje wysiłek fizyczny? być może przez wiele godzin, być może w trudnych zimowych warunkach. Ale niekoniecznie ciągle. Czasem trzeba odpocząć, siąść, napić się czy po prostu posiedzieć kilkanaście minut na odkrytym krzesełku wyciągu narciarskiego. Powoduje to, iż wymagania stawiane ubiorowi, który ma nam zapewnić ciepło są dość wygórowane. Warstwa ocieplająca nie powinna być gruba ani ciężka - przecież chodzi o wygodę i swobodę ruchów. Nie powinna również nasiąkać wodą - przy odpoczynku nie powinniśmy czuć ziąbu przez, cienką w końcu, bieliznę. No i powinno nam być po prostu ciepło.
Takim wymaganiom nie są w stanie sprostać klasyczne tkaniny wełno/bawełno-pochodne. Jeżeli zażyczymy sobie jeszcze aby tkanina była miękka, nie krępowała ruchów, wytrzymała na rozdarcia i obtarcia to... trafiamy ponownie w krainę włókien syntetycznych. Są to zwykle włókna poliestrowe, rzadko mieszane z naturalnymi. Z tych włókien powstają dzianiny syntetyczne - syntetyczne flausze (ang. fleece). Z takich tkanin produkuje się całą masę cieńszych lub grubszych bluz i kurtek o sportowym kroju - zwanych polarami. Zatem polar to w potocznym rozumieniu sportowa bluza lub kurtka uszyta z dzianiny syntetycznej.(...)"
"(...) Niekwestionowanym liderem w produkcji dzianin syntetycznych wykorzystywanych do szycia odzieży warstwy izolacyjnej jest firma Malden Mills. Produkuje ona całą gamę tkanin pod wspólną nazwą Polartec®. To właśnie od nazwy tej tkaniny pochodzi potoczna nazwa bluz i kurtek - polar. Skąd owa pozycja lidera zajmowana przez Polartec? Przyczyną są dość unikatowe właściwości tej dzianiny. W największym skrócie - ciepło, lekko, sucho, wygodnie. Dzianina Polartec oferuje taką samą izolację termiczną jak 2,5? krotnie grubsza warstwa dzianiny wełnianej. Polartec nie chłonie i nie kumuluje w sobie wilgoci, pozwalając jej swobodnie wydostać się na zewnątrz, jest miękki, miły w dotyku, jednocześnie dość wytrzymały. Ważne jest to, że z czasem te właściwości pogarszają się bardzo wolno, przy odrobinie dbałości bluza z Polartec'u może nam służyć wiele lat.
Nazwa Polartec obejmuje szereg dzianin syntetycznych różniących się pewnymi szczególnymi właściwościami. Najbardziej znana grupa tkanin nosi nazwę Polartec® Classic i obejmuje trzy materiały - Polartec 100, 200 i 300. Ich budowa jest podobna - składają się z osnowy oraz otaczających ją dwóch warstw włókien. Włókna są cieniutkie (nawet dziesięciokrotnie cieńsze od ludzkiego włosa), mocno skręcone. Struktura włókien tego materiału wzorowana jest na futrze niedźwiedzi polarnych. Materiał zatrzymuje masę powietrza we włóknach i między nimi. Jednocześnie świetnie przepuszcza parę wodną. Samej wody nie lubi? włókna są hydrofobowe, czyli jej nie chłoną a wręcz odpychają, zatrzymują ok. 1% wody w komorach powietrznych. Taka tkanina zatem szybko schnie. Struktura materiału nie pozwala się mu mechacić. No i jest bardzo lekka, zachowując jednocześnie świetny stosunek wagi do zdolności termoizolacyjnych.
Polartec 100 jest cienką dzianina idealnie nadająca się do na cienkie bluzy - zarówno z krótkim jak i z długim rękawem, również na półgolfy. Bluza z Polartecu 100 jest wstanie skutecznie zastąpić nawet dość gruby sweter. Dla wielu narciarzy posiadających ocieplone kurtki, bluza z Polartecu 100 właściwie kończy sprawę - grubszej warstwy termicznej najczęściej nie potrzebują.
Polartec 200 z kolei zalecany jest jako typowa warstwa ocieplająca dla systemów trójwarstwowych. Niektóre firmy produkują właśnie z tego materiału tzw. kurtki podpinkowe - mało atrakcyjne, zwykle proste bluzy przeznaczone głównie do wpięcia jako termoizolacja do kurtek zewnętrznych. Wiele kurtek z wszytym ociepleniem wykorzystuje właśnie materiał tej klasy. Następny w rodzinie Classic?
Polartec 300 jest wyraźnie grubszy. Oprócz produktów typowo podpinkowych, z Polartecu 200 i 300 szyje się również często bajeranckie kurtki, które prezentują się świetnie jako warstwa zewnętrzna. Polartec 200 i 300 produkowany jest również w wersji Bipolar. Tutaj inne są warstwy po obu stronach osnowy (o podwyższonej oddychalności). Warstwa zewnętrzna jest bardziej zbita, wewnętrzna powiększona. Bipolar zapewnia lepszą oddychalność, jest bardziej odporny na deszcz i wiatr zapewniając jednocześnie podobny komfort termiczny. Producent twierdzi, że w warunkach suchych i bezwietrznych Polartec 100 zapewnia komfort cieplny do 0°C, 200 do -10°C a 300 do -30°C (Bipolar 300 do -35°C).
Ponieważ ponoć zawsze można wymyślić coś lepszego, aktualnie mamy na rynku następców Polartec'u 100, 200. I tak mamy odpowiednio Polartec Micro i Polartec Thermal Pro. Ten drugi ma być cieplejszy od 200-tki, trwalszy i bardziej wodoodporny a jednocześnie ma oferować, przy mniejszej niż 300-tka wadze, tylko nieco gorszą termikę. Produkowany jest również Polartec Thermal FR, gdzie FR to akronim terminu Flame-Resistant - Polartec w tej wersji ma być niepalny. Z kolei Polartec Shearling posiada efektowne wizualnie wykończenie - przypomina wyglądem krótko-strzyżone owcze futro. Szczególnie panie bywają zainteresowane kurtkami wykończonymi tym rodzajem polaru - na pierwszy rzut oka niejednokrotnie przypominają one do złudzenia... kożuszki.
Cała rodzina dzianin Polartec umożliwia dobranie sobie bluzy czy kurtki zarówno typowo izolacyjnej (pod kurtkę zewnętrzną) jak również takiej, która z powodzeniem może być w pewnych warunkach wykorzystywana jako kurtka zewnętrzna. W pewnych, czyli jakich? Otóż wymienione wcześniej dzianiny Polartec mają istotną wadę - są przewiewne. Są mniej lub bardziej naładowane powietrzem? w końcu ich podstawowa rola to
izolować termicznie i dobrze odprowadzać wilgoć. Spojrzenie pod światło przez Polartec powinno wyjaśnić jego przewiewność. Przewiewność stawia pod znakiem zapytania użyteczność Polartec'u jako materiału dla warstwy zewnętrznej na wietrzne warunki (...)"
"(...) Czy miłośnicy polarów skazani są, zatem na wkładanie kurtek zewnętrznych nawet wtedy, gdy nie pada a tylko wieje? Całe szczęście nie. Milden Mills oferuje na takie okazje kolejne rodzaje Polartec Wind Pro, Polartec Windblock i Polartec Power Shield. Pierwszy posiada, jak twierdzi producent, 25% zwiększoną odporność na przewiewanie. Osiągnięto to dzięki specyficznemu, ciasnemu i gęstemu dzianiu tkaniny. Wiatr wpada w taki materiał i jest tam dość skutecznie wyhamowywany. Wszystko to dzieje się przy oddychalności nie gorszej niż w przypadku klasycznych tkanin. Odporność na przewiewanie jest większa, ale nie na 100%. Taką ochronę przed wiatrem ma zapewniać Windblock. Ten materiał składa się z dwóch warstw dzianiny Polartec z umieszczoną pomiędzy nimi cienką, dobrze oddychającą, poliuretanową membraną blokującą wiatr i deszcz. Komfort termiczny zbliżony jest do 300-etki. Niestety trudności w odpowiednim podklejeniu szwów sprawiają, że kurtki z Windblocku przemakają na szwach, choć rzeczywiście, sam materiał nie przemaka zbyt szybko. Dokładniej - zewnętrzna warstwa powoli, (ale niestety konsekwentnie) nasącza się wodą. Za to w pełni zasługuje na swoja nazwę, zapewniając świetną ochronę przed wiatrem. Winblock występuje również w wersji ACT, gdzie ACT to akronim terminu Air Control Technology. Polartec Windbloc-ACT® ma zwiększoną oddychalność, zmniejszą wagę i grubość. Dzieje się to kosztem pogorszenia wiatro-szczelności, którą producent ocenia na 98%. Manipulacje włóknami poliestrowymi i poliuretanowymi membranami doprowadziły do powstania Polartec'u Power Shield. Ten został zaprojektowany po to by trzecia, zewnętrzna warstwa... przestała być konieczna! Power Shield ma zastąpić klasyczny układ - fleece i kurtka membranowa, zapewniając wiatroszczelność, wodoszczelność, odporność na ścieranie, rozciągliwość. I wszystko to przy mniejszej wadze, dobrej izolacji termicznej i oddychalności. Z kolei Polartec Aqua Shell został zaprojektowany w celu zastąpienia neoprenowych i spandexowych skór przeznaczonych do uprawiania sportów wodnych. Na deskę w polarze? No, no...
Skoro mowa o wiatroszczelności? Windblock jest tkaniną zbliżoną właściwościami i konstrukcją do Windstopper'a. Windstopper, produkowany przez firmę W.L. Gore & Associates, jest membraną o bardzo dużej oddychalności i świetnej wiatroszczelności. W połączeniu z dzianiną poliestrową tworzy tkaninę Gore Windstopper. Tkanina ta łączy wiatroszczelność z dobrymi właściwościami termicznymi. Zachowuje przy tym dobrą oddychalność, niską wagę oraz niewielką grubość. Produkowana jest również w wielu odmianach.
Jednak nawet w Windstopperze w wersji Fleece trudno odnaleźć charakterystyczną dla Polartec'u przytulność. Materiał ten jest sztywniejszy, od zewnątrz jest bardziej zbity, przypomina on bardziej plusz niż flausz. Oczywiście wcale nie musi to być wadą - jest dzięki temu materiałem cieńszym, gorzej nasiąka wodą i wydaje się mniej delikatny.
Windstopper to pierwszy, omawiany tu, produkt firmy innej niż Malden Mills. Do firmy W.L. Gore & Associates jeszcze powrócę przy okazji kurtek membranowych. Kolej teraz na inne firmy produkujące materiały klasy Polartec, okazuje się jednak, że kolejka wcale nie jest długa... Malden Mills zmonopolizował rynek w zakresie warstwy termoizolacyjnej. Moim zdaniem na uwagę zasługują jeszcze dwie firmy.
Pierwsza to włoska firma Pontetorto. W profilu produkcyjnym SPORTSYSTEM powstają interesujące nas tkaniny termoizolacyjne o nazwie Technopile. Podobnie jak w przypadku Polartec'u, w zasadzie Technopile to nazwa grupy dzianin poliestrowych typu fleece. Tkaniny z grupy Technopile są dobrej jakości materiałami gęsto utkanymi i krótko przycinanym. Producent wyróżnia następujące typy tkanin Technopile. Basic to materiał na tradycyjne polary, stosowany również w warstwach zewnętrznych. Dzięki impregnacji teflonowej materiały te utrzymują suchość ciała przy nieprzychylnej pogodzie. Micro to cienka dzianiny zbliżona do Polartec'u 100. Stretch powstał na bazie połączenia poliestru i lycry. Celem było uzyskanie materiałów dobrze rozciągliwych i powracających do normalnego stanu, pozwalających na swobodne ruchy ciała dla wszystkich rodzajów aktywności sportowej. Underwear jest stosowany do produkcji termicznej bielizny. Structure to przedstawiciel modnej grupy materiałów teksturowych o różnej fakturze powierzchni. Materiałów z serii Double używa się w odzieży zewnętrznej, ponieważ posiadają one zintegrowaną okładzinę (podwójna warstwa).
Drugi konkurent firmy Malden Mills to inna włoska firma Lanificio Becagli. Produkuje również stuprocentowe dzianiny poliestrowe typu fleece, zbliżone właściwościami do Technopile i Polartec'u. Poszczególne serie to Micro, Basic, Tech Light, Tech Stretch, Tech Shield i Tech Fun. Ważne są produkty z linii Tech. Light służy do produkcji bielizny, Stretch jak łatwo się domyśleć to tkanina rozciągliwa, Shield posiada podwyższoną odporność na niesprzyjające warunki zewnętrzne.
Firmy Pontetorto i Lanificio Becagli mają w swojej ofercie również dzianiny wiatroszczelne, są to odpowiednio tkaniny No Wind oraz Tech Wind. Właściwościami i konstrukcją zbliżone są do Windblock'u oraz Windstoppera, wykorzystują, bowiem membrany. Organoleptycznie No Wind jest bardzo podobny do Windstopper'a, można się łatwo pomylić. Widziałem bardzo dobrze zaprojektowane i solidnie uszyte kurtki z tkaniny No Wind, o radykalnie niższej cenie niż zbliżone funkcjonalnością kurtki z Windstopper'a.
Tyle przeglądu materiałów. W następnej części nieco więcej praktycznych informacji, m.in., dlaczego, na polarze za 50 PLN nie można polegać, jak z dużym prawdopodobieństwem rozpoznać oryginał, no i jeszcze trochę różnych, często subiektywnych uwag na temat warstwy termicznej.(...)"
Warstwa termoizolacyjna - subiektywne uwagi
"(...) Z poprzedniej części tekstu wynika jednoznacznie, że rynek tkanin na warstwę termoizolacyjną zdominował Polartec. Technopile i Lenificio firmy próbują mu, lepiej lub gorzej, dotrzymać kroku. Innym markowym tkaninom udaje się już raczej tylko gorzej - wypadają gorzej pod względem termicznym oraz w zakresie odporności na mechacenie i ogólnie pojętej trwałości. Jest tak w przypadku tkanin firmowanych nazwami Arctic Fleece, Micro-Fleece, Active Fleece itp. Niestety jeszcze gorzej jest w przypadku produktów uszytych z tkanin, które się w ogóle nie nazywają. Na metce znajdziemy jedynie 100% Poliester. Co to znaczy gorzej? Takie tkaniny są nietrwałe, szybko się mechacą, po każdym praniu stają się coraz bardziej sfilcowane, cieńsze. Ale mniejsza o wygląd, gorzej, że podłej jakości fleece ma równie podłe właściwości izolacyjne i słabo oddycha, kumulując we włóknach wilgoć. Zasada jest taka: im grubszy materiał tym różnice w stosunku do Polartec'u są większe. Należy mijać z daleka tkaniny o gramaturze zbliżonej do Polartec'u 300 - to pewnie jakieś termowelury, które zawiodą nas w terenie na pewno. A przecież od takiej 300-etki mamy prawo oczekiwać dobrej termoizolacji nawet przy -30°C.
Podstawą sukcesu Polartec'u jest włókno i struktura tkaniny. Włókna cieniutkie, puste w środku, mocno skręcone w kłębuszek, tkane w dwie warstwy wokół oddychającej osnowy, odpowiednio przycięte. Reszta to wariacje na temat tych warstw (grubości, gęstości, faktura) i połączenia z membranami. Ten pozornie prosty przepis na sukces jest trudny w realizacji, wymaga odpowiedniej technologii produkcji samych włókien, jak i technologii tkania materiału. Dalekowschodni producenci materiałów na polary z hipermarketu za 50 PLN tego zrobić nie potrafią. Jednak niska cena bluzy w hipermarkecie nie pozostawia najczęściej wątpliwości co oczekiwanych własności użytkowych. Dużo większą szkodę czynią produkty podszywające się pod markę Polartec'u czy wręcz falsyfikaty. Mamy zatem naszywki z nazwami Polartek, Polartex, Polar, itp., itd. Są to najczęściej podłej jakości podróby. Niestety, często oprócz prób podszycia się pod markę coraz częściej dochodzi do fałszerstw. Produkt z oryginalnego Polartecu będzie miał, odpowiedniego koloru, wewnętrzną wszywkę z informacjami producenta, na zewnątrz naszywkę (czasem nie jedną) z nazwą Polartec® i/lub typem materiału, zwykle tymi nazwami sygnowane są również pulersy zamków błyskawicznych (o ile takowe są oczywiście). Obowiązkowym elementem jest również kartonowa metka z informacjami o materiale. Podróby zwykle tego nie mają, fałszerzom szkoda pieniędzy. Nawet jeżeli wszywka jest, trzeba zwrócić uwagę na jakość jej wykonania i kolor (inny dla każdego typu materiału) a w przypadku metki na to, czy aby nie jest to nędzne ksero. Dotyczy to także produktów z tkanin Technopile i Lenificio Becagli. Jednak te, z racji mniejszej popularności nie są tak często podrabiane.
Wszywki, naszywki, metki są obowiązkowym elementem produktów firm posiadających licencje firmy Malden Mills. Można jednak spotkać na rynku produkty z Polartec'u firm, takiej licencji nie posiadających. Ceny tych produktów są wyraźnie niższe od cen licencjonowanych konkurentów. Produkowane są często z oryginalnego Polartec'u, tyle że drugiego gatunku. Czy drugi gatunek jest zły? Najczęściej nie, pochodzi on z partii materiału zawierających skazy produkcyjne. Fragmenty ze skazami można jednak sprytnie zgubić w trakcie krojenia lub przeznaczyć np. na wewnętrzne elementy np. kieszenie. Jak odróżnić tańszy, lecz oryginalny Polartec, od bezczelnych podrób?
Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Na pewno można dokładnie pooglądać materiał z wewnątrz i z zewnątrz. W przypadku Polartec® Classic (on jest najtańszy i tym samym najczęściej wykorzystywany) obie strony nie powinny się znacząco różnić. Jeżeli po jednej stronie jest piękna polarowa faktura a od wewnątrz mamy gołą osnowę, przypominającą często Non Iron to pewnie jest to podróba. Jeżeli kurtka jest wielokolorowa, najczęściej faktura materiałów w poszczególnych kolorach powinna być jednakowa. Po fakcie pozostaje jeszcze jeden test. Pewnego chłodnego dnia trzeba założyć polar na suchą bieliznę i zafundować sobie na powietrzu taka porcję wysiłku fizycznego aby się porządnie spocić. Jeżeli na zewnętrznej stronie materiału pojawią się kropelki potu a strona wewnętrzna będzie sucha to z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że mamy oryginalny Polartec albo niezła jakościowo podróbę. Czyli jest nieźle.
Wspomniałem wcześniej, że najmniejsze różnice pomiędzy Polartec'iem a innymi materiałami występują w przypadku tkanin cienkich. Użytkuję dość intensywnie cztery półgolfy z dzianin o gramaturze klasy 100g/m2. Przez okrągły rok, no może nie w upalne dni ale na chłodne letnie wieczory są w sam raz. Wykorzystane materiały to Polartec 100, Technopile, Thermoline, Lenificio Becagli. Wszystkie kosztowały mniej więcej tyle samo. Pod względem komfortu termicznego, oddychalności trudno doszukać się większych różnic. Po wielu praniach wszystkie cztery golfy mają się nieźle, jednak poza Polartec'iem wszystkie się wyraźnie zmechaciły od wewnętrznej strony golfa - to od nie zawsze ogolonego podbródka. Również dobrze należy ocenić cienkie Becagli w wersji rozciągliwej - kalesonki i T-shirty z tego materiału mogą całkiem skutecznie występować w roli grubszej bielizny.
Zupełnie inną opinię mam odnośnie bluz w gramaturze w okolicach 200g/m2 z: Polartec'u 200, grubszego Lenificio, 100% Poliesteru nienazwanego z marketu i 100% Poliesteru firmowanego przez słynną firmę sportową. Tutaj różnice są wyraźne: Polartec 200, Lenificio trochę gorsze, potem długo nic i reszta peletonu. Jasne, że są to subiektywne wrażenia, można w to wierzyć lub nie. Obiektywnych testów nie robiłem, bo w domowych warunkach trudno no i po co mi to. Bluza z Lienificio często pracuje u mnie ze spodniami z tegoż samego materiału. Całość spisuje się całkiem dobrze już ponad rok. Spodnie wytrzymały tyle dzięki wzmocnieniom na tyłku i na kolanach. W okolicach często otwieranych zamków błyskawicznych się jednak wyraźnie zmechaciły oraz tu i ówdzie sfilcowały. Jednak ogólnie pozytywnie należy ocenić wytrzymałość tego materiału.
Od dwóch lat użytkuję również intensywnie kurtkę z Polartecu Windblock. Mogę powiedzieć, że producent odnośnie tego materiału nie kłamie. Kurtka jest ciepła, wygodna, miła w dotyku. We wszystkich do tej pory napotkanych przeze mnie warunkach zachowała wiatroszczelność. Używam ją jako warstwy zewnętrznej - dobrze oddycha, trudno się w niej zalać potem. Niestety na wodoodporność nie można specjalnie liczyć - w deszczu przecieka na szwach (ponoć nie da się ich podkleić) i stopniowo zewnętrzna warstwa nasiąka wodą. Podobnie jest w przypadku mokrego śniegu, a i przy opadach w temperaturach ujemnych osiadający na kurtce śnieg się rozpuszcza mocząc warstwę zewnętrzną. Jednak ogólnie nie jest źle - proces nasiąkania wodą jest na tyle wolny, że zwykle zanim kurtka przemoknie to już sobie pije spokojnie mały kieliszek herbaty na rozgrzewkę. Sporadycznie używam tej kurtki jako warstwy izolacyjnej pod kurtkę membranową - spisuje się wtedy prawie jak zwykły polar, choć trzeba powiedzieć, że oddycha od niego gorzej. Cóż, wiatroszczelna membrana robi swoje. Natomiast po praniu nie traci ani na wyglądzie ani na swoich właściwościach.
Odzież z dzianin klasy Polartec potrafi uzależniać. Zaczyna się od zastosowań właściwych - narty, góry, urlop, weekend... potem polar okazuje się niezbędny na spacer z psem, spacer po parku z dzieciakiem, właściwie na zakupy też się można wybrać... Potem niepostrzeżenie zaczynamy chodzić w polarze do pracy, często ukrywając pod nim zakrawaconą koszulę i marynarkę. Dlaczego tak się dzieje? Moim zdaniem - właściwe i nieprzesadne ciepełko, oddychalość, lekkość, wygoda, trwałość. Wszyscy ci, którzy cenią sobie takie cechy odzieży bardziej niż konwenanse czy zalecenia mody, mają szansę na uzależnienie się od odzieży polarowej. A jak to w przypadku uzależnień - chce się więcej, mocniej, lepiej. Stąd tylko krok do wymagań aby polar potrafił poradzić sobie również z wiatrem i deszczem i, jak już wiemy, poradzić sobie lepiej lub gorzej potrafi.
Producentów dzianin poliestrowych jest multum. Dowodzą tego pełne półki w sklepach, hipermarketach i stoiska na giełdach czy targach. Okazuje się jednak, że trudno znaleźć wielu producentów potrafiących zrobić tkaninę o takich właściwościach jak Polartec. To jedna strona medalu. Druga, to dominująca pozycja producenta Polartec'u - większość firm szyjących markową odzież boi się eksperymentów, firmy te wolą postawić na sprawdzony, powszechnie znany i popularny produkt. Powoduje to również rezygnacje z wykorzystywania, całkiem przecież dobrych materiałów takich jak Technopile czy Lenificio.
Cóż, liczba podróbek Polartecu świadczy chyba o tym, że warto szukać oryginalnego polaru. I chyba coś jest na rzeczy. Gdzieś w mojej najrzadziej otwieranej szafie wiszą sobie takie polarki 100% Poliester, kupowane tu i ówdzie, za okazyjną cenę. Czasem trafiają jesienią na wieszak, stając się dyżurnym strojem na spacery z psem - i do tego się właśnie nadają. Ale w góry wybieram się tylko z polarem z naszywką ... no właśnie, jak myślicie jaką? (...)"
Wykorzystywane w artykule nazwy Rhovyl'On, Rhovyl'Up, Polartec Power Dry, Polartec Power Stretch, CoolMax,
Dacron, Thermax oraz ich symbole graficzne są znakami i nazwami zastrzeżonymi przez ich producentów.
Występująca w tekście nazwa Polartec oraz nazwy poszczególnych gatunków tego materiału są zastrzeżone przez firmę Malden Mills, nazwa Technopile oraz nazwy poszczególnych gatunków tego materiału są zastrzeżone przez firmę Pontetorto, nazwa Becagli oraz nazwy poszczególnych gatunków tego materiału są zastrzeżone przez firmę Lanificio Becagli. Nazwa Windstoper jest zastrzeżona przez W.L. Gore & Associates.
Artykuł o oryginalnym tytule "Narciarstwo widziane przez pryzmat ubiorów" został opublikowany dzięki uprzejmości i za zgodą autora, pana Romana Simińskiego.

