Navipedia rejsy: Rejs na koniec morza bałtyckiego ... Dania, Szwecja, Finlandia (Laponia), Estonia

Rejs na koniec morza Bałtyckiego ...

Dania, Szwecja, Finlandia (Laponia), Estonia.

Część 2

Trzeba przyznać, że dla miejscowych żeglarzy stanowiliśmy atrakcję. Polskiego jachtu nie widziano tu chyba od lat. Powitała nas nawet straż przybrzeżna.
Zwiedzając miasteczko (o typowej architekturze fińskiej) i kontemplując urok białych nocy, podjęliśmy zarazem przygotowania do wyjazdu w kierunku koła podbiegunowego. Należało w tym celu pokonać około 100 km. Z Kemi pociągiem dotarliśmy do Rovaniemi (bilet grupowy 12.40€ od osoby w jedną stronę), stamtąd zaś autobusem do Napapiri (5.5€ w dwie strony) gdzie znajduje się właściwa linia koła podbiegunowego φ=66°32,35'N).
Można wypożyczyć samochód, wzgl. załatwić w portowej stacji paliw 15 osobowy BUS do Nappapiri na 8 godzin za 240 €.



Wschód słońca

Kemi - port jachtowy

Kemi

Kemi nocą


Arctic Circle - siedziba Mikołaja

Laponia - Husky Park

Laponia

Napapiiri

Na miejscu niespodzianka - w pełni przygotowane na przyjęcie gości centrum turystyczne, oferujące między innymi spotkanie z nieŚw. Mikołajem, będącym nota bene w świetnej kondycji i mówiącym płynną angielszczyzną.
Ciekawszą jednak okazała się okolica i droga dojazdowa, gdzie widać już było karłowatą zieleń, dzikie jeziora i pewnie to wszystko, co kreuje wyobraźnia, kiedy myślimy o lapońskiej północy. Uwieczniwszy fotograficznie pobyt na linii koła podbiegunowego wróciliśmy do Kemi, wypływając w drogę powrotną.

Przyznać trzeba, że znowu dopisało nam szczęście, wiatr odkręcił w dokładnie w żądany przez nas kierunek. Po kolejnych pięciu dniach samotnej żeglugi (spotkaliśmy tylko jeden jacht, przy czym okazało się, że obsługiwany był przez równie ekstremalną nację - nowozelandczyków) dotarliśmy do alandzkiej stolicy Mariehamn.



Alandy - zachód słońca

Alandy - wschód słońca

Alandy

Alandy - Mariehamn


Alandy - Mariehamn

Alandy - Mariehamn, port wschodni

Alandy - Mariehamn port wschodni

Żaglowiec-muzeum Pommern (Museifartyget Pommern)

Piękne położenie, urocza atmosfera i liczne atrakcje (przede wszystkim możliwość zwiedzenia historycznego żaglowca "Pommern" www.pommern.aland.fi) pozwoliły zapomnieć o trudach poprzednich dni i przygotować się na pokonanie ostatniej części trasy.

Alandy pożegnały nas sztormem, co sprawiło, że nie mogliśmy zrealizować przejścia w kierunku Hanko przez liczne i urocze wyspy, wzdłuż linii brzegowej (tę trasę można polecać jedynie przy dobrej pogodzie).

Sama miejscowość Hanko (najbardziej wysunięta na południe część Finlandii) okazała się miejscem niezwykle sympatycznym, noszącym jeszcze znamiona dawnej świetności, kiedy to pełniło ono rolę arystokratycznego kurortu. Malownicze położenie pozwoliło na odbycie wspaniałej wycieczki po alandzkich szkierach.



Alandy Mariehamn, port zachodni


Wojna na morzu

Hanko - latarnia morska

Przekonaliśmy się, że wyprawa na wyspy Alandzkie powinna stanowić cel wyprawy każdego żeglarza, pragnącego doświadczyć niezwykłych estetycznych wrażeń.

Ostatni etap podróży stanowiło przejście z Hanko do Tallina. Uciekając przed kolejnym sztormem weszliśmy na szlak promowy. Tutaj już należało mieć się na baczności, ruch bowiem stanowił poważne utrudnienie żeglugi.

Ponieważ trudności zazwyczaj się kumulują należało z pokorą przyjąć awarię fału fischermana i konieczność wejścia na top grota. Wspinaczka w górę przy rozkołysanym morzu może stanowić atrakcję nawet dla doświadczonych wspinaczy. Autor mimo licznych doświadczeń w tym zakresie doznał niezwykłych i mocnych wrażeń. Rekompensatą był widok płynącego morskiego jachtu z wysokości lotu ptaka (mającego może nieco problemów ze sterowaniem).



Hanko - port jachtowy

Niebo po zachodzie słońca

Estonia coraz bliżej

Tallinn - port jachtowy



Estonia - Tallinn

Estonia - Tallinn

Estonia - Tallinn www.oldehansa.ee

Tallinn - port jachtowy

Był to jednak szczęśliwie, koniec naszych kłopotów. Mogliśmy zatem wpłynąć do portu w Tallinnie, meldując się na koniecznej odprawie. Marina (po doświadczeniach duńsko-szwedzko-fińskich) nie wywarła na nas specjalnego wrażenia.
Ogromne natomiast, pozytywne wrażenie wywarło samo miasto, szczególnie jego stara część. Położone na wzgórzach, znakomicie odrestaurowane, stwarzało specyficzny i niezwykły klimat, nawiązujący do czasów średniowiecza i renesansu. Duża życzliwość mieszkańców i widoczna dbałość o turystów dopełniała obrazu, zaś samo miasto należałoby polecać jako samodzielny i niezwykle atrakcyjny cel żeglarskich wypraw.

Siedząc na rynku starego miasta, wypiciem pucharu grzanego wina uczciliśmy zakończenie rejsu, ze szczególną atencją zwracając się ku wszystkim bogom wiatrów. Bez nich pewnie nie dałoby się zrealizować tego ambitnego projektu.
Być może też będą patronować kolejnym naszym wyprawom.

Relację z rejsu przygotował Bogdan Dembiński Mapa rejsu